Ćwicz dla siebie, ćwicz dla swojego konia

0

O roli treningu uzupełniającego jeźdźców oraz potrzebie świadomości własnego ciała rozmawiamy z Ewą Mizgałą-Pręcikowską, fizjoterapeutką, trenerem personalnym, autorką i właścicielką strony ukierunkowanej na trening dla jeźdźców ŚwiadomyDosiad.pl.

KZJ: Czy osoby chcące dobrze jeździć konno powinny uprawiać inne sporty i w sposób szczególny dbać o swoją tężyznę fizyczną? Czy mogą poprzestać wyłącznie na jeździe konnej?

– Biorąc pod uwagę klasyczne podejście do jeździectwa – prezentowane chociażby przez geniusza i twórcę podstaw nowoczesnego ujeżdżenia tj. Jamesa Fillisa, to szkolenie jeźdźca powinno uwzględniać szeroko rozumiany rozwój fizyczny. Proszę zwrócić uwagę, że dawniej wyszkolenie kawaleryjskie obejmowało nie tylko jazdę konną, ale również podstawy szermierki oraz musztrę, obie te aktywności ukierunkowane były na symetrię ciała, wzmocnienie oraz poprawę równowagi. Jeździectwo to sport do którego uprawiania powinniśmy się stosownie przygotowywać. Chcąc traktować je poważnie musimy mieć świadomość roli treningu uzupełniającego, który będzie udoskonalał potrzebne jeźdźcom cechy czy też wyrównywał niedoskonałości ludzkiego ciała.

Oczywiście trening ten będzie uzależniony m.in. od poziomu zaawansowania jeźdźców oraz tego czego oczekujemy od samej jazdy konnej. Zupełnie inaczej będzie bowiem wyglądać aktywność fizyczna i trening uzupełniający osoby, która jazdę konną będzie traktować jako formę rehabilitacji czy okazjonalnej rekreacji, a inaczej jeśli jeździectwo będzie uprawiane przez tą osobę zawodowo. Musimy pamiętać, że jazda konna to jeden z tych sportów, który w szczególny sposób wymaga od nas świadomości własnego ciała.

KZJ: Na jakie cechy naszego ciała powinniśmy zwracać szczególną uwagę rozważając dodatkowe aktywności fizyczne?

– Tak jak wspomniałam, już w czasie wyszkolenia kawaleryjskiego, a także w klasycznych szkołach jeździectwa – wiedeńskiej i hiszpańskiej – zwracano szczególną uwagę na poprawę ogólnej koordynacji, symetrii oraz to by jeździec był oburęczny. Absolutną podstawą w treningu uzupełniającym u osób jeżdżących konno powinno być wzmacnianie ogólnej stabilizacji korpusu. Pozwala nam ona m.in. na zdecydowanie lepsze i ‚mocniejsze’ osadzenie w siodle. Warto jednak pamiętać, że to jaką drogą będziemy do tej stabilizacji dochodzić, zależy od indywidualnych predyspozycji, a także problemów i słabości skumulowanych w ciele jeźdźca. Pożądaną u wszystkich miłośników jazdy konnej cechą jest również ogólna koordynacja. Nie bez powody powodu najlepsi jeźdźcy starej daty trenowali na końskich fantomach, woltyżerkę czy szermierkę. Te wszystkie sposoby na poprawę równowagi są szczególnie istotne dla współczesnego społeczeństwa, które dużo czasu spędza w niekorzystnej dla naszego ciała pozycji siedzącej.

Kolejną istotną kwestią w jeździe konnej jest dążenie do symetrii oraz idącej za nią równej siły mięśniowej. Niestety większość jeźdźców ma jedną ze stron swojego ciała silniejszą i niezwykle rzadko w swej praktyce spotykam się z idealnie symetrycznymi osobami. Najczęściej pojawiającym się problemem jest nie tylko z asymetrią w obrębie rąk, ale również głębsze problemy związane z asymetria całych barków, skrzywieniem kręgosłupa czy rotacją miednicy. Niestety niewiele osób jest świadoma swych problemów i w efekcie wiele niepowodzeń związanych z gorszym wykonywaniem elementów na jedną stronę w pełni winę przerzuca na konia. Nieświadomy swych krzywizn jeździec nie będzie w stanie prawidłowo poprowadzić treningu poprawiającego krzywizny konia, a wysyłane przez ciało jeźdźca bodźce będą błędnie odbierane przez konia.
Ostatnimi cechami, na jakie powinny zwracać osoby jeżdżące konno, powinny być- siła mięśniowa oraz właściwe rozciągnie naszej muskulatury. Właściwy stretching powinien być wykonywany po każdorazowym wysiłku- dotyczy to praktycznie wszystkich dyscyplin sportowych. I jest rzeczą naturalną.
KZJ: Jakie są skutki braku treningu uzupełniającego? Czy w praktyce można dostrzec problemy jeźdźców zaniedbujących swoje ciało?
– Bardzo często spotykam się z osobami, które długo jeżdżą konno i nie przywiązują większej wagi do tego jak zachowuje się ich ciało. Jako fizjoterapeuta w pierwszej kolejności zwracam uwagę na ‚przykurczoną’ sylwetkę. U takich jeźdźców dochodzi również do przykurczy mięśni podudzia czy lędźwiowo-krzyżowego. Ale to nie wszystko- często osoby takie cierpią na usztywnienia w kostkach, bóle pleców, a nawet bóle głowy. To bardzo charakterystyczne objawy pojawiające się u wszystkich, u których trening uzupełniający był prze te lata zaniedbywany.
KZJ: A co ze wspomnianym kręgosłupem? Spotkaliśmy się bowiem z wieloma osobami, które problemy z plecami zrzucały na karb jazdy konnej?
– To o co powinniśmy dbać od najmłodszych lat to elastyczność naszego kręgosłupa- czy to w pozycji siedzącej czy stojącej. Dla osób jeżdżących to klucz do stabilizacji i amortyzacji. Jeśli dopuścimy w nim do powstawania usztywnień, pogłębionych kifoz czy lordoz , wówczas zaburzeniu ulegnie jego funkcja amortyzująca i może dochodzić do reakcji bólowych. Każdy ból powinien być przez nas odbierany, jako niepokojący sygnał ze strony organizmu i powinien skłonić nas do konsultacji ze specjalistą. Musimy mieć świadomość, że ból kręgosłupa będzie indukował problemy w innych obszarach naszego ciała, dla przykładu splot unerwienia w okolicach odcinka lędźwiowego kręgosłupa zarządza przewodnictwem do mięśni kończyn dolnych. Jeśli zatem u jeźdźca zaczną się nawracające kłopoty z odcinkiem lędźwiowym, wówczas może dochodzić do gorszego bodźcowania lub słabszej siły mięśniowe w jego nogach.

Dlatego też zachęcam każdego jeźdźca rozpoczynającego przygodę z końmi do tego by skonsultował się z fizjoterapeutą, który oceni m.in. skróty kończyn, symetrię ciała, krzywizny kręgosłupa, siłę mięśni, mobilność stawów oraz inne problemy drzemiące w naszym ciele (czy są one funkcjonalne czy wrodzone- związane z budową anatomiczną naszego ciała). Musimy mieć również świadomość tego, że często blokady wynikające z ograniczeń naszego ciała będą się przekładały na blokadę psychiczną, która może być źródłem wielu frustracji.

KZJ: Czy na przestrzeni ostatnich lat widać poprawę u jeźdźców i rosnącą rolę, jaką odgrywa trening uzupełniający?

– Zdecydowanie tak. Niestety zazwyczaj wynika to z pojawiających się problemów. Nie mniej jednak cieszy mnie fakt, że odzywa się do mnie coraz więcej osób, które chcą i przede wszystkim szukają drogi lepszego poznania swojego ciała. Dużo moich studentów przyznaje, że głównym powodem konsultacji było to, że w siodle czuli nie tylko dyskomfort, ale przede wszystkim ograniczenia w ciele, które uniemożliwiały im prawidłową jazdę czy przejście do kolejnego etapu rozwoju.

Cieszę się również z tego, że w Polsce coraz częściej i chętniej organizowane są szkolenia w ośrodkach jeździeckich obejmujące również dodatkowe ćwiczenia wyłącznie dla jeźdźców. Bardzo dobrym przykładem jest również powstała na Partynicach Wyższa Szkółka Jazdy, gdzie młodym adeptom jazdy konnej zaszczepia się prawidłowy wzorzec postawy. Młodzież uczestnicząca w zajęciach ma dodatkowo przewidziane ćwiczenia na przyrządach gimnastycznych oraz końskich fantomach, natomiast dorośli mogą uczęszczać na zajęcia jogi.

 

O kim mowa: Ewa Mizgała-Pręcikowska, fizjoterapeutka, dietetyk, absolwentka Wyższej Szkoły Fizjoterapii, Akademii Wychowania Fizycznego oraz Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Instruktorka rekreacji ruchowej oraz fitness. Dzięki badaniom do pracy magisterskiej, której tematem była motywacja osób niepełnosprawnych do uprawiania jeździectwa, zgłębiła szeroko zagadnienia związane z fizycznymi oraz psychicznymi ograniczeniami w uprawianiu jeździectwa. Autorka i właścicielka strony internetowej ŚwiadomyDosiad.pl

Leave A Reply