Headshaking syndrom – wiele koni poza opieką lekarza weterynarii

4

Blisko 6,2 proc. koni z populacji zamieszkującej Wielką Brytanię wykazywało objawy tzw. headshaking syndrom. Niestety jedynie co trzeci koń znajdował się opieką lekarza weterynarii – wynika z analiz opublikowanych na łamach czerwcowego wydania czasopisma „Equine Veterinary Journal”.

Zdaniem lekarzy weterynarii patogenezy schorzenia należy upatrywać w idiopatycznym zapaleniu nerwu twarzowego, który wprost wiąże się z objawami bólowymi. Headshaking syndrom manifestuje się nagłym potrząsaniem głowy w różnorodnych płaszczyznach, a także nadmiernym wycieraniem pyska i powiązanym z nimi drganiem warg. Dotychczas nie udało się jednak ustalić danych epidemiologicznych  – czyli tego jakiego odsetka koni schorzenie to dotyczy.

Próby oceny częstości występowania tego schorzenia podjęli się lekarze weterynarii z wydziału medycyny weterynaryjnej z Uniwersytetu w Bristolu, którzy przygotowali ankietę dla właścicieli koni. W trakcie badania udało się zebrać odpowiedzi od 1000 osób, którzy posiadali łącznie 1014 wierzchowców.

Wyniki kwestionariusza wskazały, że 4,6 proc. koni wykazywało objawy choroby w ciągu ostatniego roku, natomiast 6,2 proc. pokazywało je przez cały czas przebywania u konkretnego właściciela. Naukowcy nie stwierdzili istnienia związku pomiędzy występowaniem syndromu a płcią lub rasą koni. Co więcej w grupie koni chorych 19 proc. wykazywało objawy nie tylko podczas pracy pod siodłem, ale również w trakcie spoczynku.

Niestety wyniki ankiety pokazały, że mniej niż jedna trzecia koni wykazujących objawy (30,2 proc.) była konsultowana z lekarzami weterynarii, a spośród zdiagnozowanych lekarze w 57,9 proc. przypadków nie byli w stanie wskazać przyczyn choroby.

 

Źródło: Equine Vet J. 2017 Jun 13. doi: 10.1111/evj.12708.

 

4 komentarze

  1. Możliwe, że dlatego tak mało o tym wiemy. Jednak przy nasilonych objawach szczególnie koń jest w takim stanie, że aż trudno mi uwierzyć w brak konsultacji. Dużym problemem jest trud w możliwości wykonania i opisu rezonansu (pełna narkoza i lekarze z małym odsetkiem zdiagnozowanych pacjentów ). Do tego najgorzej, gdy wiele zachowań pokrywa się z syndromem a ileś jest sprzecznych. Ciężka i niejednoznaczna diagnostyka, przynajmniej w przypadku mojej Hagi.

  2. Mój koń ma sezonowe HS od 16lat (od źrebaka). Dopiero gdy miał 8lat trafiłam na dwie panie weterynarz, które użyły zwrotu headshaking. Problem jest owszem z częścią badań ale również z chęcią do podjęcia próby zwalczania objawów gdyż znalezienie przyczyny jest prawie niemożliwe jeśli wyeliminujemy cześć schorzeń (alergia, zęby, choroby uszu i oczu, dokuczające bóle po urazach kończyn, problemy z grzbietem oraz najczęstszą przyczynę HS nieodpowiedni trening).
    Miło, że coraz więcej się mówi o syndromie gdyż właściciele koni z HS nie mają łatwego życia w stajniach.

  3. P/S główny problem to brak możliwości wykonania w Polsce tomografii głowy 😕
    Nie mniej jednak często komplet badań na najwyższym poziomie nie wskazuje przyczyny powstawania objawu rzucania głową.

Leave A Reply