Hydroterapia w służbie końskiej rehabilitacji

4

„Chcesz być zdrowy, młody, nie stroń nigdy od wody”- tak mawiał Andrzej Klimuszko, zakonnik, myśliciel i fitoterapeuta. Patrząc na najnowsze trendy w rehabilitacji i treningu koni – nie sposób mu odmówić racji. Tak więc z końmi do wody!

W Stanach Zjednoczonych oraz zachodniej Europie najpopularniejszą formą hydroterapii są wodne bieżnie, niestety w Polsce są infrastrukturą nie tylko luksusową, ale przede wszystkim niezwykle rzadką (m.in. ze względu na koszt ich zakupu i eksploatacji). W naszych „okolicznościach przyrody” pozostaje nam zatem przekazać ich rolę najbliższym stajniom zbiornikom i ciekom wodnym. Warto zatem poznać korzyści płynące z „hydroterapii” oraz kilka zasad, jakimi powinniśmy kierować się podczas jej stosowania.

Dla końskich pleców

Naukowcy z Uniwersytetu w Utrechcie (Department of Equine Sciences) przeanalizowali wpływ ćwiczeń na bieżni wodnej na zmianę biomechaniczną w końskich grzbietach. Do oceny wykorzystano 12 wierzchowców ze zdiagnozowaną bolesnością pleców. W 10-dniowym teście konie oceniano w pracy na bieżni- mierzono m.in. zmiany w ruchu, ruchomość kręgosłupa na całej długości od głowy do ogona, a także zakres zgięcia bocznego. Konie pracowały na różnych głębokościach – do kopyta, stawu pęcinowego, nadgarstka, łokcia aż po kość ramienną

Jakie poczyniono obserwacje? Osiowy ruch u koni znacznie wzrósł, w momencie gdy poziom wody był na wysokości nadgarstków i wyżej; boczne zgięcie zdecydowanie malało na poziomie wody, które dotarła do stawów łokciowych i barkowych; a rotowanie i zgięcie miednicy znacznie rosło na wszystkich poziomach wody powyżej kopyta. Dodatkowo rosnąca głębokość wody wpływała na lepsze zgięcie stawów w tylnych kończynach- co może być wykorzystywane w rehabilitacji koni ze sztywnością np. związaną ze szpatem.

Pracę p.t. „Biomechanical responses of the back of riding horses to water treadmill exercise” opublikowano na łamach „The Veterinary Journal”.

Dla końskich stawów i mięśni

Końskie bieżnie są również idealnym sposobem rehabilitacji koni po urazach w obrębie układu ruchu. Zaletą wody jest jej … wyporność dzięki, której zmniejszone zostaje obciążenie stawów oraz kości. Dodatkowym atutem jest to, że kończyny pod wodą nie mają pełnego zakresu ruchu, a opór wody dodatkowo wymusza na koniach powolniejsze zginanie i prostowanie kończyn. W badaniach naukowców z Uniwersytetu Minnesota porównujących ruch na bieżni wodnej oraz w normalnych warunkach stwierdzono , że poruszanie się na każdej głębokości wody było trudniejsze niż ruch w powietrzu. Jest to istotne dla koni, które przez dłuższy czas były nieaktywne np. z powodu kontuzji. Powolna rehabilitacja poprzez ruch w wodzie może być świetnym programem ćwiczeń ukierunkowanych na stopniową odbudowę siły mięśniowej i elastyczności stawów. Dzięki czemu konie mogą łatwiej wrócić do pracy, a ciężar jeźdźca unieść bez uczucia dyskomfortu.

Postscriptum

Zanim jednak wjedziemy do pierwszego napotkanego bajora, warto nie tylko znać wszelkie zasadzki czekające na nas na jego dnie. Tak, tak – zanim wpakujesz do zbiornika czy cieku wodnego konia, na przetestuj wszystkie niespodzianki, jakie może kryć jego dno – i mamy tu na myśli nie tylko ukształtowanie i podłoże na dnie, ale również wszelkie niespodzianki począwszy od korzeni i większych kamieni, po ‚typowe’ dla polskich wód stojących i płynących śmiecie – opony, metalowe obręcze i inne odpady lądujące na dnie.

Wjeżdżając z koniem do wody powinniśmy pozwolić mu na spokojne przyzwyczajenie się do stawianych przez nią oporów oraz dna, które może być dla konia nowością (szczególnie, gdy z piachy zjeżdżamy na dno pokryte żwirem lub roślinnością). W wodzie najlepiej jest poruszać się stępem, a do wyższych chodów przechodzić kiedy koń wyraźnie pokazuje, że jest na nie gotowy (pamiętajmy, że kłus oraz galop w wodzie jest niezwykle silnym obciążeniem dla mięśni).

4 komentarze

  1. lata temu – tak ze 30 będzie, Franek Niedziela ( moze jest ktos wsród czytelników kto kojarzy nazwisko 😉 ) mówił,ze kazdy teren staraja sie kończyc praejażdzaka po rzeczce. O ile akurat nie zamarznie albo nie wyleje. Wracalismy z górek i do rzeczki pod mostek. Pojęcia nie miałam po co. Mruknal tylko,ze na kopyta dobrze robi. Ale konie były zadowolone , no i kazdy właził do wody- taki dodatkowy bonus/. Czyli wiedza funkcjonowala wśród koniarzy 😉

Leave A Reply