Przegrzanie nie sprzyja końskim nogom

2

Austriaccy badacze przekonują, że zbyt wysoka temperatura ścięgien wywoływana źle dobranymi do pory roku ochraniaczami lub bandażami, nie pozostaje bez wpływu na zdrowie końskich nóg.
Naukowcy z Katedry Chirurgii i Ortopedii Uniwersytetu Medycyny Weterynaryjnej w Wiedniu zbadali temperaturę nóg koni poddanych 30 minutowej sesji treningowej.

Przedmiotem badania była grupa 10 dorosłych koni, których temperaturę nóg badano przed i po treningu. W pierwszym dniu obserwacji wykonywano pomiar temperatury u koni lonżowanych bez ochraniaczy – w tej próbie temperatura końskich nóg była taka sama zarówno w spoczynku, jak i po sesji lonży w kłusie. Następnego dnia wykonano pomiary zakładając na nogi – polarowe owijki oraz neoprenowe ochraniacze. W przypadku stanu spoczynkowego temperatura chronionych nóg była niemal analogiczna do temperatury bez ochraniaczy, odmienne wyniki uzyskano natomiast po pracy. Końskie nogi z otwartym neoprenowym ochraniaczem miały temperaturę nieznacznie wyższą od tej w spoczynku, natomiast w przypadku zabandażowanych odnotowano ponad 30 proc. wzrost temperatury.

Według dr wet. Simone Westermann, która koordynowała badanie, nie można wykluczyć, że istotny wzrost temperatury odnotowany w sytuacji stosowania owijek przy zwiększonym wysiłku treningowym, może mieć szkodliwe konsekwencje dla komórek ścięgien. Wśród wskazanych przez weterynarz negatywnych skutków pojawiły się m.in. problemy z niedotlenieniem przegrzanych komórek, a także niewystarczającym ich metabolizmem oraz pojawiającymi się w jego konsekwencji mikrourazami.

Badaczka zastrzegła jednak, że nie oznacza to konieczności całkowitej rezygnacji z owijania końskich nóg. W ocenie lek. wet. Simone Westermann zawijanie w owijki jest korzystne w chłodniejsze dni, kiedy to owijki utrzymują rozgrzane ścięgna w cieple przez cały trening.

 

2 komentarze

  1. boże, co to w ogóle za grupa badawcza, 10 koni? Takie badania w ogóle nie sa wiarygodne. Grupa 1000 koni to jeszcze byłoby mało. Ludzie na magisterkach robią badania na 300 osobnikach danego gatunku oO

  2. Pani Joanno bardzo chętnie pisalibyśmy o badaniach na większych grupach – niestety w tym temacie nie znaleźliśmy nic bardziej „reprezentatywnego”. Po raz kolejny musimy napisać, że w medycynie weterynaryjnej trudno jest logistycznie zorganizować tak dużą populację w jednym miejscu, a drugą kwestią są nakłady finansowe na tego typu badania. Taką dyskusję mieliśmy już przy wcześniejszych publikacjach. Na szczęście dziś mogliśmy opublikować też badanie na większej grupie- tym razem szwedzkich uczniów – http://konzdrowyjak.com.pl/tak-dla-wczesnej-ekspozycji-na-konskie-alergeny/

Leave A Reply