WYWIAD: Syndrom Wobblera u koni – rozpoznanie, diagnostyka, terapia

1

Syndrom Wobblera to jedno z częstszych zaburzeń neurologicznych u koni. O etiologii, diagnostyce oraz możliwościach terapeutycznych syndromu Wobblera rozmawiamy z lek. wet. Magdaleną Szklarz, specjalistką chorób koni, właścicielką praktyki EquiDoc.


KZJ: Jak często w populacji koni spotykamy się z zaburzeniami neurologicznymi? Czy są dane mówiące o epidemiologii syndromu Wobblera?

Magdalena Szklarz: Zaburzenia neurologiczne u koni w powszechnym przekonaniu występują stosunkowo rzadko. Moim zdaniem jest to jednak zdecydowanie częściej niż się sądzi. Dzieje się tak dlatego, gdyż bardzo często objawy kliniczne są bardzo słabo wyrażone, często również początkowe stadia choroby potrafią umknąć uwadze opiekuna, właściciela czy jeźdźca.

Charakteryzując schorzenia neurologiczne bierze się pod uwagę ich etiologię. Wśród zaburzeń wyróżniamy problemy u podstaw, których leżą choroby zakaźne – zarówno wirusowe, jak i bakteryjne. Możemy mieć również do czynienia ze schorzeniami na tle anatomicznym m.in. należy do nich zespół Wobblera. Mogą być to również schorzenia o podłożu zwyrodnieniowym, czy zmiany następujące pod wpływem funkcjonalno-czynnościowych zaburzeń pracy układu nerwowego (np. schorzenia wynikające z zapalenia ucha środkowego). W końcu możemy mieć również do czynienia ze schorzeniami następującymi w wyniku urazów mechanicznych.

KZJ: Czym jest zatem syndrom Wobblera i w jaki sposób możemy to schorzenie scharakteryzować?

– Syndrom Wobblera to nazwa potoczna, zapożyczona z medycyny weterynaryjnej małych zwierząt (ang. wobble-  chwiać się). Wynika on z patologii w odcinku szyjnym kręgosłupa, które przekładają się na ruch i koordynację u konia. Obecnie w środowisku naukowym toczą się dyskusję nad właściwą nomenklaturą tego schorzenia i wykorzystywane są dwa terminy – CVM cervical vertebral malformation albo CVSM cervical vertebral stenotic myelopathy – określają one zbliżoną grupą schorzeń.

Zaburzenia określane skrótem CVSM – podzielić można na dwa typy – jeden z nich występuje u zwierząt młodych i polega na niedopasowaniu szerokości kanału kręgowego do rdzenia kręgowego, który przebiega w odcinku szyjnym kręgosłupa. Często zmiany te połączone są z OCD tj. osteochondrozą oddzielającą, która powoduje powstawanie tzw. chipów stawowych. Uwolnienie ich do przestrzeni stawowej w stawach międzykręgowych mogą prowadzić do generowania ucisku. Drugi typ CVSM- występuje u koni starszych, u których dochodzi do zmian o charakterze zwyrodnieniowym.

Co istotne zespół Wobblera nie zawsze manifestuje się w spoczynku,. Zdarza się , że wyraźniejsze symptomy pojawiają się tylko w określonym ustawieniu końskiej szyi- w dużej hiperfleksji albo w przeproście. Często konie z syndromem Wobblera mają bardzo duży problem z chodzeniem w wysokim ustawieniu lub na mocnym wypięciu, które maksymalizuje mechaniczny ucisk na rdzeń kręgowy.

KZJ: Jakie są zatem pierwsze objawy mogące wskazywać na to, że nasz koń może mieć problem neurologiczny?

– Objawami charakterystycznymi dla syndromu Wobblera jest ogólnie pojęta ataksja i niezborność ruchowa. Koń taki może się częściej potykać, albo niepewnie stawiać kończyny. Niekiedy zdarza się hipermetria (nadmierne unoszenie kończyn). Problemy neurologiczne mogą manifestować się również kulawizną o nieznanej przyczynie – wówczas w diagnostyce  próby zginania, badania RTG czy USG nie będą pokazywać żadnych zmian.

Konie z syndromem Wobblera mogą również mieć problemy w pracy pod jeźdźcem – w takich sytuacjach zdarza się im manifestować swoje dolegliwości poprzez niechęć przyjęcia jeźdźca, niechęć do utrzymania określonego ustawienia, niemożność skręcenia w jedną ze stron, ciągłe usztywnienie, czy wręcz stałe utrzymanie skręcenia głowy. Dla koni z zaburzeniami neurologicznymi problematyczne jest również pokonywanie wzniesień, gdyż zarówno w ruchu do góry, jak i z góry dochodzi do bolesnych dla nich zmian w ustawieniu szyi. Charakterystycznym jest również ruch w galopie na lonży, w którym to tylne nogi stawiane są na tej samej wysokości.

Zazwyczaj diagnozowane konie mają również problem z pokonywaniem ciasnych zakrętów. Często dochodzi wówczas do nieoczekiwanego przewracania się zwierząt.

KZJ: Jak wygląda diagnostyka problemów neurologicznych? I czy różni się ona w zależności o typu?

– Diagnostyka tego typu zaburzeń jest zbliżona. W praktyce klinicznej istotną rolę odgrywa wywiad oraz obejrzenie konia w ruchu – zarówno na wybiegu, w pracy pod jeźdźcem, w ruchu luzem – po liniach prostych oraz na kołach. Dodatkowo konieczne jest pełne badanie ortopedyczne, które pozwoli nam wykluczyć patologię w obrębie kończyn oraz grzbietu tj. w odcinkach piersiowym i lędźwiowo-krzyżowym kręgosłupa.

Mielografia, wkłucie do kanału kręgowego. Foto: Archiwum Equidoc

Mielografia, wkłucie do kanału kręgowego. Foto: Archiwum Equidoc

Następnie należy przejść do diagnostyki RTG. Zdjęcia powinny być wykonywane w projekcjach ‚natywnych’ – są to zdjęcia boczne kręgosłupa szyjnego na koniu stojącym, co pozwala wstępnie ocenić szerokość kanału kręgowego,  Dodatkowo wykonuje się zdjęcia skośne aby uwidocznić stawy międzykręgowe i ocenić stopień ewentualnych zmian osteoartrotycznych. Natomiast w przypadku podejrzeń wystąpienia przewężeń diagnostykę dodatkowo należy rozszerzyć o mielografię.

Jest to seria zdjęć RTG wykonywanych z wykorzystaniem kontrastu podanego do kanału kręgowego. Badanie  przeprowadza się w krótkotrwałej narkozie, na koniu leżącym. Zdjęcia wykonuje się zarówno w normalnym ułożeniu szyi, przeproście, jak również w zgięciu. Dopiero na podstawie obrazu RTG wykonanego z kontrastem możemy wnioskować o miejscu wystąpienia stenozy.

Ryc12

Mielografia, strzałką zaznaczono miejsce kompresji rdzenia kręgowego. Foto: Archiwum Equidoc

W przypadku zmian „starczych” diagnostykę można ograniczyć do zwykłego badania RTG oraz wykonania badania ultrasonograficznego, które ujawnia miejsce gdzie doszło do zwyrodnienia. Konie, u których doszło do wystąpienia zmian osteoartrotycznych,zdecydowanie rzadziej wykazują objawy niezborności zadnich kończyn czy stawania ich szeroko.

KZJ: Jakie są rokowania w przypadku tych schorzeń? Czy są różnice pomiędzy każdym z typów?

– W przypadku typu drugiego terapia opiera się o leczenie zachowawcze. Jeśli mamy do czynienia z patologią w obrębie stawu międzykręgowego – zwyrodnieniem lub obecnością wolnego fragmentu w stawie– wówczas ograniczamy się do podania pod kontrolą USG sterydu wprost do uszkodzonego stawu. Pozwala to na zniesienie stanu zapalnego oraz bolesności. Daje to dobre efekty, nie mniej jednak musimy pamiętać, że tego typu iniekcję będą musiały być powtarzane w zależności od długości efektu terapeutycznego. Konie otrzymujące tego typu leczenie wracają do pracy pod siodłem, a nawet sportu –  jednak cały czas musimy pamiętać o obserwowaniu pacjenta i właściwym reagowaniu przy nawrocie choroby. Oczywiście są sytuacje w przypadku typu drugiego, kiedy patologie w obrębie kręgu (wywołane np. czerniakiem u koni siwych) sięgają światła kanału kręgowego. Wówczas praktycznie niemożliwe do przeprowadzenia jest standardowe postępowanie terapeutyczne, czy też usunięcia chirurgiczne powstałych zmian. W wyborze terapii i dalszym postępowaniu zawsze głównym kryterium będzie to, czy koń jest bezpieczny dla siebie i swojego otoczenia.

W przypadku koni młodych z typem pierwszym istnieją podzielone teorie – część lekarzy zaleca odstawienie koni na łąki na okres roku-dwóch oraz suplementację witaminą E oraz B. Poczekanie kilkunastu miesięcy sprawia, że zaburzenia neurologiczne mogą się wyrównywać – następuje to w procesie dojrzewania kośćca i dorastania kanału kręgowego do rdzenia. Druga grupa lekarzy preferuje bardziej inwazyjne, chirurgiczne formy terapii. Najmłodszy koń, jakiego miałam okazję oglądać po takim zabiegu, miał osiem miesięcy. Normalnie zaleca się jednak wykonywanie zabiegów stabilizacji kręgosłupa u koni , które osiągnęły minimum 70 proc. swoich docelowych rozmiarów, czyli w wieku 2-3 lat. Stabilizacji dokonuje się za pomocą specjalnych implantów (tzw. basket’ów lub inaczej koszyczków) i podlegają jej odcinki, na których dochodzi do kompresji (potwierdzanej w mielografii). Implanty te ograniczają ruch w danym stawie międzykręgowym i w sposób mechaniczny znoszą kompresję. Zdarza się również, że  u konia dochodzi do wypadnięcia krążka międzykręgowego i wówczas w trakcie operacji jego pozostałości są usuwane, a staw również stabilizowany.

 

Ryc16

Zdjęcie kontrolne po zabiegu operacyjnym, widoczny tytanowy koszyczek tzw. „basket”. Foto: Archiwum Equidoc

Prognozy są jednak różne i w głównej mierze zależą od stopnia nasilenia objawów neurologicznych ocenianych w skali od 1 do 5 (gdzie 0 to brak objawów a 5 to koń leżący) oraz miejsca wystąpienia stenozy. Im dalej od końskiej głowy – tym trudniejsze jest dojście operacyjne i trudniej jest kręgi ustabilizować. Musimy również pamiętać, że zabieg operacyjny pozwala na ‚przeskoczenie’ o jeden maksymalnie dwa stopnie – więc jeśli mamy konia z objawami na poziomie 4-ki to po operacji możemy liczyć na poprawę maksymalnie do 2-ki.

Niestety w Europie rutynowo zabiegi tego typu przeprowadzają tylko dwa ośrodki, natomiast w USA jest to lepiej dostępna procedura – i tam zdarzały się przypadki koni, które po operacji wracały do sportu na poziomie GP.

KZJ: Rozwinięta choroba jest jednak przesłanką do eutanazji. Kiedy Pani zdaniem
właściciel powinien podjąć tą dramatyczną decyzję i pozwolić odejść swojemu pupilowi?

– To trudne pytanie. Rolą lekarza jest przedstawienie właścicielowi wszystkich możliwych opcji i doradzenie mu, którą z nich wybrać. Natomiast decyzja spoczywa na właścicielu.
Jeśli chodzi o konie młode to myślę, że warto jest poczekać – szczególnie w momencie, kiedy objawy nie są nasilone. Pierwszym kryterium jest kwestia tego, czy koń cierpi, zagraża sobie i innym zwierzętom oraz obsłudze stajni. Drugim natomiast jest prognoza – u koni młodych przy małych stopniach zaburzeń możemy liczyć, że w miarę wzrostu będą one ustępowały. Natomiast u koni starszych musimy obserwować efekty terapii zachowawczej. Z pewnością przy nasilających się objawach musimy liczyć się z odstawieniem konia od pracy pod siodłem.

Niestety czynnikiem istotnym dla wielu właścicieli koni będą koszty leczenie – o ile diagnostyka zaburzeń nie jest największym wydatkiem, to już operacja stabilizacji odcinka szyjnego kręgosłupa to wydatek rzędu 8-10 tys. euro.

KZJ: Dziękujemy za rozmowę!

 

Rozmawiała: Marta Markiewicz-Melon

O kim mowa:

lek. wet. Magdalena Szklarz

Absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu z 2012 roku. Po ukończeniu studiów i stażu uzyskała stypendium w klinice dla koni w Aschheim, gdzie następnie 2 lata pracowała na stanowisku asystenta. Stale podnosi swoje kwalifikacje uczestnicząc w warsztatach i konferencjach. W 2016 roku uzyskała tytuł specjalisty chorób koni. Właścicielka praktyki EquiDoc w Wałbrzychu. Praktykuje na terenie całego kraju.

Jak sama podkreśla – konie to jej największa pasja i sposób na życie.

1 komentarz

Leave A Reply