WYWIAD: u koni nie można bagatelizować zagrożenia kleszczami

2

Słoneczny i ciepły początek wiosny sprawił, że nasze konie stają się szczególnie narażone na kleszcze. O chorobach przenoszonych przez te pajęczaki, objawach oraz konsekwencjach zdrowotnych chorób odkleszczowych u koni rozmawiamy z prof. nadzw. dr hab. n.wet. Jakubem Gaworem, prezesem Polskiej Rady Konsultacyjnej ds. Parazytoz Zwierząt Towarzyszących ESCCAP Polska.

Czym u koni grozi ugryzienie kleszcza nosiciela? 

Prof. nadzw. dr hab. n.wet. Jakub Gawor: Kleszcze (pajęczaki) mogą przenosić wiele czynników chorobotwórczych, wśród których są wirusy, bakterie oraz pierwotniaki. Zagrożenie stwarza wkłucie się kleszcza w skórę, a ryzyko zakażenia wzrasta w miarę upływu czasu, gdy pajęczak pozostaje wczepiony i pobiera krew.

Przypadki chorób odkleszczowych u koni na terenie Polski są na szczęście rzadkie, nie należy jednak lekceważyć możliwości ich wystąpienia. Wynika to z ocieplenia klimatu i związanego z tym wydłużenia się okresu aktywności kleszczy w ciągu roku (zaczynają poszukiwać żywicieli już przy temperaturze powyżej 5 st.C), a także rozszerzania się zasięgu występowania tych pajęczaków.

Kleszcze zakażają się drobnoustrojami głównie od zwierząt dzikich, zarówno dużych ssaków (sarny, jelenie, dziki), jak i mniejszych (lisy, zające, jeże) oraz zupełnie małych (gryzonie – norniki, nornice, owadożerne – krety, ryjówki). Stadia rozwojowe kleszczy (larwy i nimfy) zakażają się atakując drobne gryzonie, które często pełnią rolę rezerwuarów krętków Borrelia burgdorferi. Dorosłe kleszcze, po przeobrażeniu się z larw i nimf pozostają zakażone krętkami, a więc mogą wywołać u konia boreliozę. Analogicznie przenoszone są riketsje Anaplasma phagocytophilum (przyczyna anaplazmozy), które występują u zwierzyny płowej i drobnych gryzoni nie wywołując u nich objawów chorobowych.

W przypadku pierwotniaków wywołujących u koni piroplazmozę (Babesia caballi, Theileria equi) dorosłe kleszcze pełnią rolę żywicieli ostatecznych, dochodzi u nich do rozmnażania się piroplazm. Możliwość szerzenia się B. caballi w populacji kleszczy jest bardzo znaczna, ponieważ zachodzi tzw. przenoszenie transowarialne (nie występuje u T. equi). Oznacza to, że złożone przez zainfekowaną samicę jaja (bywa ich zazwyczaj kilka tysięcy) są zarażone Babesia. Pierwotniak zachowuje żywotność w poszczególnych stadiach rozwojowych kleszcza – w larwach, nimfach i osobnikach dorosłych. Przenoszenie transstadialne, gdy młodociane stadium zaraża się od drobnego ssaka i dzięki temu kleszcz staje się nosicielem drobnoustrojów, występuje w przypadku większości patogenów przenoszonych przez kleszcze.
Konie, podobnie jak inne duże ssaki oraz ludzie atakowane są przez dorosłe osobniki kleszczy. Pamiętajmy o tym, że kleszcze nie występują wysoko, czekają na żywiciela na trawach i niskich krzewach do wysokości ok. 1 metra nad powierzchnią ziemi. Fakt znajdowania ich w górnych partiach ciała u ludzi i zwierząt (u koni okolica grzywy) wynika z kilkugodzinnych wędrówek kleszczy w poszukiwania dogodnego miejsca do wkłucia.

Z powszechnie występujących w Polsce dwóch gatunków, kleszcz pospolity – Ixodes ricinus może przenosić krętki Borrelia oraz riketsje Anaplasma phagocytophilum, podczas gdy kleszcz łąkowy Dermacentor reticulatus przenosi piroplazmy (B. caballi, T. equi). Dermacentor sporadycznie atakuje ludzi. W ostatnich latach poszerzył się zasięg jego występowania, poza wschodnią i centralną częścią Polski (woj. podkarpackie, mazowieckie, lubelskie, podlaskie, warmińsko-mazurskie) stwierdzany jest na zachodzie, w woj. lubuskim i zachodniopomorskim. I.ricinus jest powszechny na terenie całego kraju.

Ryzyko przeniesienia drobnoustrojów po wczepieniu się kleszcza wrasta w miarę upływu czasu, najwyższe jest po 72 godzinach. W przypadku Anaplasma możliwość infekcji występuje już po 3-4 godzinach, a Borrelia i Babesia – po 16-18 godzinach.

Jakie objawy kliniczne powinny wzbudzić niepokój właścicieli koni?

Choroby odkleszczowe u koni mają zazwyczaj przebieg przewlekły, w związku z tym objawy kliniczne są słabo wyrażone, najczęściej są niespecyficzne. W przypadku piroplazmozy koń staje się apatyczny, wykazuje brak apetytu i pragnienia oraz ogólne osłabienie, błony śluzowe są blade. Przebieg ostry może wystąpić u koni, które wcześniej były wyniszczone oraz po zarażeniu Theileria equi, która jest bardziej patogenna, w pierwszej kolejności atakuje białe krwinki. Pojawia się niedokrwistość i hemoglobinuria – uwalnianie hemoglobiny z uszkodzonych erytrocytów, objawiająca się ciemnobrązowym zabarwieniem moczu. Z czasem występują objawy żółtaczki. Rozpoznanie opiera się na objawach klinicznych (gorączka, anemia, osłabienie mięśni, apatia) oraz badaniach laboratoryjnych krwi, które wykazują spadek liczby erytrocytów, stężenia hemoglobiny i obniżenie hematokrytu. W stanach ostrych choroby wewnątrz czerwonych krwinek mikroskopowo stwierdza się obecność pierwotniaków.

Borelioza u koni występuje sporadycznie, nawet przy częstym narażeniu na kontakt z kleszczami. Objawy (kulawizna, obrzęk stawów) pojawiają się w kilka miesięcy po wkłuciu się kleszcza. W rozpoznaniu istotne jest stwierdzenie aktywnego zakażenia na podstawie określenia poziomu przeciwciał anty-Borrelia w powtarzanych badaniach serologicznych.

W przypadku anaplazmozy (dawniej zwana erlichiozą koni) objawy kliniczne mogą pojawić się kilka tygodni po zakażeniu. Występuje gorączka, senność, mogą pojawiać się obrzęki kończyn, kulawizny, bladość błoń śluzowych oraz wybroczyny na błonie śluzowej nosa, warg oraz spojówkach.

Czy choroby odkleszczowe mogą okazać się dla naszych wierzchowców śmiertelne?

Przypadki śmiertelne chorób odkleszczowych są bardzo rzadkie, szczególnie w naszej szerokości geograficznej. Zagrożenie życia może stanowić ostra postać piroplazmozy, gdy do zarażenia Babesia caballi, a szczególnie Theileria equi dojdzie u koni w bardzo złej kondycji zdrowotnej, wyniszczonych, nie poddanych leczeniu, których organizm nie potrafi poradzić sobie z pasożytami atakującymi czerwone krwinki. Przypadki nie leczonej anaplazmozy także mogą być śmiertelne. Bardzo poważne skutki może mieć jednoczesne zainfekowanie konia kilkoma patogenami (np. piroplazmami i krętkami), które jak wykazały badania mogą zostać przeniesione przez tylko jednego kleszcza.

Czy istnieje możliwość zabezpieczenia naszego wierzchowca przed ugryzieniami?

Idealne byłoby zabezpieczenie konia w taki sposób, żeby nie dopuścić do kontaktu z kleszczami, co gwarantuje całkowite wyeliminowanie ryzyka chorób odkleszczowych, a także powikłań po wkłuciu się pajęczaka (podrażnienia skóry, rumień, etc.). Niestety nie ma środka przeciwkleszczowego, który byłby w 100 proc. skuteczny. Większość dostępnych preparatów umożliwia skuteczne zwalczanie owadów (muchy, komary). Substancje aktywne przeciwko kleszczom to pyretryna i permetryna, właściwości odstraszające ma DEET. Preparaty zawierające te związki mają najczęściej postać spray’ów. Pamiętajmy o tym, aby zdecydowanie unikać środków nie przeznaczonych dla koni. Preparaty należy stosować w uzasadnionych przypadkach, na terenach kleszczowych, nigdy „na wszelki wypadek, bo może jednak kleszcze będą”. Środek należy zastosować u konia na kończynach i dolnych partiach brzucha.

Najlepszą ochroną konia jest codzienne, skrupulatne sprawdzanie obecności kleszczy. Powinno to być częścią codziennej pielęgnacji. Usunięcie kleszczy w ciągu kilku-kilkunastu godzin od wczepienia zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia chorób odkleszczowych. Dokładne przejrzenie konia po jeździe i usunięcie kleszczy może być skuteczną alternatywą dla stosowania środków chemicznych. Ważne są także działania profilaktyczne w otoczeniu stajni, na padokach i pastwiskach: wykaszanie obrzeży, usuwanie zbędnych zakrzaczeń (pod warunkiem, że nie stanowią ostoi dla ptaków), wygradzanie pastwiska, etc.

Psy i koty są stałymi towarzyszami w stajni. Należy pamiętać o zwalczaniu kleszczy u tych zwierząt. Dostępnych jest wiele skutecznych, długo działających preparatów w postaci płynów do nakraplania, sprayów, tabletek i obroży. Ochrona zwierząt towarzyszących przed kleszczami przyczynia się do ograniczenia rezerwuaru drobnoustrojów przenoszonych przez te pajęczaki, a więc ma znaczenie w profilaktyce chorób odkleszczowych u ludzi.

Należy pamiętać o tym, że występująca dość powszechnie babeszjoza psów wywoływana jest przez Babesia canis, gatunek piroplazm, który nie przenosi się na konie. Przypadek babeszjozy u psa w stajni lub jej pobliżu nie wskazuje więc na ryzyko zagrożenia koni piroplazmozą.

 

 

O kim mowa: dr hab. Jakub Gawor, profesor nadzwyczajny Instytutu Parazytologii Polskiej Akademii Nauk, kierownik Pracowni Parazytoz Zwierząt Domowych IP PAN. Autor licznych publikacji naukowych poświęconych pasożytom koni i zwierząt towarzyszących. W swojej pracy naukowej zajmuje się badaniami nad helmintofauną koni, szczególnie nad nicieniami z grupy słupkowców (Strongylidae) oraz badaniami nad skutecznością preparatów przeciwrobaczych u koni. Członek międzynarodowej organizacji ESCCAP, pełniący jednocześnie funkcję prezesa Polskiej Rady Konsultacyjnej do spraw Parazytoz Zwierząt Towarzyszących ESCCAP Polska, jednego z dwunastu narodowych oddziałów ESCCAP.

 

 

2 komentarze

  1. Nie bardzo rozumiem stwierdzenie, że najlepszą ochroną jest sprawdzanie na obecność kleszczy. Jeśli kleszcz już jest, „ugryzł” to „po ptokach”! Jeśli był nosicielem jakiejkolwiek choroby, czy to wirusowej czy bakteryjnej, to wielkie prawdopodobieństwo, że już zaraził i usunięcie go nic w tym względzie nie zmieni. Ochrona, moim zdaniem, polega na zapobieganiu „łapaniu” kleszczy, czyli na ich odstraszaniu różnymi metodami. Chyba, że błędnie rozumuję, to proszę o wskazówki…

  2. Co to za rodzaj kleszcza? Mój kot non stop przynosi takie na sierści ale nie wkute. Te z którymi się spotkałam do tej pory byly tylko czarne i dużo mniejsze. Nie są to kleszcze opite krwią bo nie wypływa z nich żadna ciecz.

Leave A Reply