Elektroniczne urządzenie do oceny nacisku nachrapnika – czy zmieni rzeczywistość koni?

6

Wiele badań naukowych – które z początku wydają się zamkniętym projektem naukowym – okazuje się mieć ciekawą kontynuację. Tak też się stało w przypadku międzynarodowego badania oceniającego siłę zapinanych nachrapników. Ten sam zespół naukowców z Uniwersytetu w Limerick (Irlandia) oraz Uniwersytetu w Sydney (Australia) opracował bowiem urządzenie pozwalające na ocenę środowiska końskiego nosa – ze szczególnym naciskiem na kompresję jakiej poddawane są końskie tkanki w obrębie pyska.

Aby przygotować urządzenie, które właściwie skaluje nacisk wywierany na koński pysk przez nachrapniki – naukowcy sięgnęli w pierwszej kolejności do modeli pokazujących rozkład sił na pysku. Zgodnie z przedstawionymi wynikami największe siły nie działają bowiem na część czołową kości nosowej, a na jej części skrajne, a także sanki oraz obszar zlokalizowany na wysokości szpary gębowej (patrz rycina 1).

Ryc. 1. Wykres wskazujący na profil oraz siłę nacisku wywieranego przez nachrapnik na koński pysk. Część górna odpowiada kości nosowej, dolna – dolnym kościom żuchwy tzw. sankom. (Źródło: doi.org/10.1371/journal.pone.0168996.g001)

Dodatkowo naukowcy tworząc interfejs mierzący siłę nacisku nachrapnika przeprowadzili modelowane (z uwagi na to, że koński pysk nie ma stałej krzywizny), które pozwoliło dokładnie prześledzić i przygotować mapę rozkładu napięć generowanych w części nosowej (patrz rycina 2).

Ryc.2 Wektorowy rozkład sił wpływający na kompresję tkanek w części nosowej pyska (Źródło: doi 10.1371/journal.pone.0168996).

Naukowcy przyznali, że skonstruowanie urządzenia oraz zaprogramowanie elektronicznego pomiaru nie było łatwym wyzwaniem. Model ten musiał bowiem statystycznie uwzględniać kilka parametrów zaburzających pomiar – chodziło m.in. o elastyczność nachrapników i ich miejscowe ‚uwalnianie’ nacisku, płaski profil podszycia, różną szerokość stosowanych nachrapników (im szerszy tym punktowe działanie miało mniejszą siłę), różny kształt końskich pysków pociągające za sobą różnorodne krzywizny, a także ewentualne przeżuwanie wędzidła podczas pomiaru.

Prototyp urządzenia oceniany był w próbie polowej na grupie 15 koni (w wieku o 4 do 12 lat), które prezentowane było przez znanych im jeźdźców w rzędzie na co dzień wykorzystywanym w ich treningu. Co istotne na 10 minut przez pomiarem koniom nie można było podawać jedzenia, ani umożliwiać im konsumpcji – z uwagi na konieczność ograniczenia przeżuwania. Badanie polegało w pierwszej kolejności na próbie i przyzwyczajeniu koni do stożka wkładanego w centralnej oraz bocznej części nachrapnika, a następnie właściwego pomiaru trwającego minimum 3 sekundy. W przypadku, gdy dochodziło do przeżucia wędzidła – koniom zdejmowano tranzelki i po 30 minutowym odpoczynku powtarzano pomiar.

 

Badanie prototypu urządzenia. (Źródło: doi.org/10.1371/journal.pone.0168996)

 

Kolejne urządzenie, które zmodyfikowano po pierwszej analizie, przebadano natomiast na grupie 12 koni (cztery osobniki uczestniczyły w pierwszej fazie) w wieku od 4 do 12 lat. W tym eksperymencie konie podzielono na dwie grupy – w których każdy z koni przechodził ocenę nacisku nachrapnika zapinanego z różną siłą – ocenianą na tradycyjnie stosowane dwa palce, jeden palec, „pół” palca lub bez możliwości włożenia palca pod nachrapnik. Również w przypadku tych pomiarów – naukowcy oceniali siłę ‚zapięcia’ w czołowej i bocznej części nachrapnika. Dodatkowo po każdym pomiarze cyfrowy miernik był na nowo kalibrowany – a punktami kalibracji był brak obciążenia oraz obciążenie odpowiadające wartości 10 kg.

Co ciekawe druga analiza wskazała, że średnia siła nacisku nachrapnika w części frontalnej w przypadku zapięcia na ‚pół’ palca wynosiła 65,5 N (odpowiadającej naciskowi wartości 6,55 kg), a w przypadku zapięcia na dwa palce 14 N (odpowiadającej wartości 1,4 kg). Przyjrzyjmy się jednak wartościom uzyskanym przy maksymalnym zapięciu (na pół palca) – tutaj wskaźnik wskazał wartości od 95 N do 46 N, które odpowiadały sile nacisku odpowiednio naciskowi 9,7 kg oraz 4,6 kg.

W swoim badaniu naukowcy nie tylko potwierdzili skuteczność urządzenia, ale przede wszystkim ponownie zwrócili uwagę na niefrasobliwość jeźdźców, którzy nie przykładają uwagi do siły zapinania nachrapników. Przypomnieli, że w przypadku koni zbyt silne zapięcie wpływa nie tylko podniesienie poziomu stresu, ale przede wszystkim może wpływać na uszkodzenia naczyń włosowatych w obrębie tkanek pyska. Niestety zapinanie nachrapników silniej niż ocenione w badania ‚pół palca’ – jest nadal powszechnie stosowane w sporcie wyczynowym.

 

Źródło: PLoS One January 3, 2017 doi.org/10.1371/journal.pone.0168996

6 komentarzy

  1. Zamiast wydawać krocie na nikomu niepotrzebne urządzenie (ten co zaciska za mocno ma gdzieś że jest „za mocno” bo ma być „za mocno” i nie będzie niczego mierzył) lepiej edukować w kwestii bezużyteczności samych nachrapników. Poza funkcją zamykania końskiego pyska i ewentualnie ozdobną nie mają żadnego sensu. A pierwsza z nich w sposób jawny maskuje błędy szkoleniowe i powoduje dyskomfort u konia – lepiej byłoby gdyby naukowcy opowiedzieli się za nie używaniem nachrapników (tak jak przeciw równie bezsensownemu rollkurowi) niż wymyślaniem zbędnych maszynek.

  2. Myślę, że to urządzenie może mieć wbrew pozorom przełożenie na sport – warunkiem jest jednak ustalenie np. przez FEI ‚standardów związanych z dobrostanem koni’ – szczególnie na zawodach. Wówczas sędziowie mierzą => stwierdzają zbyt duży nacisk => zawodnik ma do wyboru rozluźnienie nachrapnika do prawidłowych wartości określonych jako minimalne lub eliminację.

  3. a na co komu wartosci minimalne, skoro nachrapnik ma za zadanie tak na prawde zamknąć koniowi pysk, zeby nie rozdziawiał go z bólu i nie świecił fioletowym językiem… przed jazdą sobie sprawdzą ze super ia natychmiast po nabraniu wodzy nikt i nic juz nie kontroluje nacisku…

Leave A Reply