Stringhalt to choroba neurologiczna, której etiologia nadal owiana jest tajemnicą. Lekarze przypuszczają, że za nagłym, spastycznym podrywaniem kończyny, czy też kogucim chodem mogą stać uszkodzenia w obrębie nerwów wynikające z zatrucia toksycznymi roślinami lub też urazów mechanicznych. Trudności związane z leczeniem schorzenia sprawiają, że wielu właścicieli stara się swoim koniom dodatkowo ulżyć poprzez dodatkowe zabiegi fizjoterapeutyczne. Ich efekty przedstawiono w tzw. 'opisie przypadku’ na łamach czasopisma „Journal of bodywork and movement therapies„.

W przedstawionym przypadku klinicznym z chorobą manifestującą się bilateralnie zmagała się  12-letnia klacz rasy achałtekińskiej. Niestety rokowania pacjentki były słabe. U konia choroba rozwinęła się krótko po urazie, jakiego doznał w 2011 roku – kiedy to wpadła w trakcie nocnego wypasu na ogrodzenie padoku (z drutu kolczastego – sic!) i doznała głębokich ran szarpanych kończyn zadnich. Klacz na około pół roku została unieruchomiona w stajni, co dodatkowo pogłębiło chorobę oraz wygenerowało dodatkowe napięcia mięśniowe. Objawy stringhaltu – nagłe spastyczne unoszenie kończyn – manifestowały się co 3-5 minut, przy czym większą częstotliwość odnotowano dla prawej kończyny.

Właściciele chcąc przywrócić koniowi jakość życia zdecydowali się na kompleksowy plan rehabilitacji oparty o masaż powięziowy, akupresurę oraz uwalnianie tzw. punktów spustowych tzw. terapię trigger points. Terapia obejmowała w sumie sześć masaży trwających od 60 do 90 minut. Były one realizowane nie częściej niż dwukrotnie  w ciągu tygodnia. W trakcie zabiegów fizjoterapeuci skupiali się m.in. na uwalnianiu napięć w szyi oraz akupresurze w obrębie kręgosłupa (w odcinkach – piersiowym, krzyżowym oraz lędźwiowym). Bezpośrednio po wykonanych masażach koń był obserwowany przez kolejne 30 minut w celu oceny efektów. Okazało się, że realizowane masaże pozwoliły zmniejszyć częstość i nasilenie skurczów do częstotliwości 10-20 minut. Dodatkowo po zabiegach koń po raz pierwszy od dłuższego czasu był w stanie stanąć w normalnej pozycji tj. bez tendencji do odciążania stawów biodrowych. W dalszych obserwacjach właściciele klaczy zauważyli zdecydowaną poprawę w jej usposobieniu, niższym poziomie stresu oraz zdecydowanej poprawie jakości życia. Wyniki obserwacji wskazały, że masaż powięziowy oraz kompleksowa fizjoterapia pozwoliły na poprawę rokowań oraz stanu klaczy.

Oczywiście należy podkreślić, że fizjoterapia jest uzupełnieniem procesu terapeutycznego. Z uwagi na nieznaną etiologię ten ostatni często sprowadza się do leczenia chirurgicznego polegającego na usunięciu fragmentu ścięgna prostownika paca bocznego na poziomie stawu skokowego. W medycynie weterynaryjnej próbuje się również implementować metody znane z medycyny ludzkiej, a polegające na ostrzykiwanie toksyna botulinową.

Źródło: J Bodyw Mov Ther. 2017 Jul;21(3):589-593. doi: 10.1016/j.jbmt.2016.08.019. Epub 2016 Sep 16.

 

Share.

Leave A Reply