Końskie przysmaki, dawane z miłości i z … głową

0

Każdy właściciel zwierząt chętnie wynagradza i rozpieszcza swoich pupili smakołykami. Koniarze w tym gronie specjalnie nie różnią się niczym od właścicieli pozostałych czworonożnych towarzyszy. Warto jednak wiedzieć, które z końskich smakołyków należą do najbardziej wartościowych i jak należy je podawać, aby koń nie wyrobił sobie złych nawyków związanych z „żebraniem”.

Generalnie przyjmuje się, że większość owoców miękkich może być stosowana, jako przysmak i nagroda. Standardem w polskich stajniach są jabłka, z powodzeniem stosować można także – banany, rodzynki, winogrona, czy sezonowo melona lub arbuza. To, co warto zapamiętać, to fakt, że każdy nowy owoc powinien być wprowadzany do końskiej diety powoli i w małych ilościach. Wśród warzyw końskim hitem są oczywiście warzywa okopowe z marchwią na czele. Jest ona bogatym źródłem betakrotenu- czyli prowitaminy A, która odgrywa istotną rolę m.in. w odbieraniu bodźców wzrokowych, a dodatkowo jest świetnym przeciwutleniaczem. Drugim fenomenalnym warzywem są buraki. Ta roślina należąca do rodziny szarłatowatych w swoim korzeniu zawiera nie tylko białko oraz cukry, jest również źródłem witamin z grupy B oraz witaminy C. Dodatkowo dzięki zawartości błonnika reguluje pracę układu pokarmowego.

Wśród warzyw, wskazywanych również przez literaturę fachową jako możliwych do skarmiania koni, znalazły się również m.in. dynia, brukiew czy też seler. Jednocześnie weterynarze podkreślają, że unikać należy podawania roślin z rodziny psiankowatych (pomidor oraz papryka) oraz kapustowatych (kapusta, brukselka), a także ziemniaków oraz cebuli. Warzywa te mają bowiem tendencję do wywoływania nadmiernej produkcji gazów w jelitach, a w efekcie wywoływania niepożądanych zdarzeń od strony układu pokarmowego- od najłagodniejszych biegunek, aż po zdecydowanie groźniejsze kolki.

A jak podawać?
Każdy opiekun powinien pamiętać, aby smakołyki były dawkowane w sposób rozsądny. Konie nie będą kochały nas bardziej po załadowaniu marchwią i jabłkami całego żłobu. Warto zatem tą przyjemność dozować. Buraka, marchew czy jabłko warto pokroić na małe kawałki i podawać je np. w ramach ćwiczeń związanych z rozciąganiem po treningu.

To dawkowanie ma jeszcze jeden zasadniczy powód – stoi za nim mikroflora bakteryjna układu pokarmowego naszego podopiecznego. Konie są nie tylko zaprogramowane by przyjmować małe ilości pożywienia, ale również mają przewód pokarmowy zasiedlony przez bakterie i inne drobnoustroje funkcjonujące z końmi w delikatnej równowadze biologicznej. Okazuje się, że każdorazowe karmienie smakołykami nie będącymi stałym elementem diety może niekorzystnie wpłynąć na mikroflorę jelit. Warto zatem pamiętać by nie tylko nie przesadzać z ilością, ale również zanadto nie mieszać różnych rodzai smakołyków.

Z ręki czy żłobu? Na to pytanie zdecydowanie odpowiemy- ze żłobu. Zdecydowanie należymy do zwolenników podawania smakołyków do końskiego żłobu. Warto przypilnować, aby nie następowało to zaraz po serii błagalnych spojrzeń czy- co gorsza- pukaniu kopytem w drzwi boksów. Tego typu zachowania zdecydowanie należy zwalczać, a nie premiować dodatkowym podsuwaniem smakołyka pod koński nos.

Nasz TOP5 końskich smakołyków:
1. Banany (szczególnie prawie bezzębny senior odda się za każdy kęs banana).
2. Buraki (najchętniej podłużne).
3. Jabłka (pokrojone w ćwiartki lub ósemki- w zależności od wielkości owoców).
4. Marchew (zdecydowanie najlepsza nagroda podczas lonżowania- nie puszcza soku, wiec można ją spokojnie trzymać w formie talarków w kamizelce).
5. Hand-made ciasteczka bananowo- jabłkowe (z płatków owsianych oraz siemienia lnianego – przepis wkrótce na stronie KZJ).

Smacznego!

Leave A Reply