Trening koni powinien opierać się na partnerstwie

13

Międzynarodowe Towarzystwo Nauk Hipiatrycznych (ISES) zabrało głos w sprawie treningu koni. W oficjalnym oświadczeniu organizacji skupiającej lekarzy weterynarii, behawiorystów oraz fizjoterapeutów czytamy, że wdrażana w treningu koni koncepcja dominacji może negatywnie odbijać się na dobrostanie koni. Zdaniem najwybitniejszych naukowców stosowana w interakcjach koń-człowiek zasada „silnego” przywództwa w grupach społecznych koni jest systemem sztucznie wykreowanymi przez ludzi.

Procedury i systemy szkoleniowe uciekające się do praktyk wywołujących u koni strach i wymuszone poddaństwo są szkodliwe dla koni i zachęcają trenerów oraz jeźdźców do licznych nadużyć- ocenili w oficjalnym stanowisku naukowcy skupieni w Międzynarodowym Towarzystwie Nauk Hipiatrycznych. Zdaniem szerokiego grona behawiorystów oraz lekarzy weterynarii – osoby na co dzień zajmujące się końmi powinni pracować na stworzeniem spójnych i pozytywnych relacji z trenowanymi przez siebie wierzchowcami – tak by zapewnić im właściwe warunki dobrostanu.

Jednocześnie w przedstawionym dokumencie zwrócono uwagę, że obserwowane w naturze w grupach koni zachowania antagonistyczne w większości przypadków nie stanowią zagrożenia czy stricte fizycznej agresji. Co więcej w naturze konie – konkurując o ograniczone zasoby typu pokarm czy woda – starają się unikać konfliktu i dominacji „per se„.

Naukowcy powołali się również na ostatnie badania, które kwestionują częściowo przypisywanie koniom zdolności przywódcze (Krüger i in., 2014, Bourjade i inni, 2015), a także wskazują, że przywództwo nie jest stricte przypisane do konkretnego członka stada. Co więcej behawioryści zwrócili uwagę, że w obserwowanych dzikich stadach koni praktycznie każdy z jego członków mógł inicjować kierunek przemieszczania się, a proces decyzyjny związany z kierunkiem podążania stada częstokroć był inicjowany przez kilka osobników. Zdaniem badaczy zgubnym jest zatem przeświadczenie, że uzyskanie szacunku koni wymaga od nas bycia ‚osobnikiem alfa’ i egzekwowania od konia przestrzegania konkretnych ‚rozkazów’. W stanowisku ISES przyznano, że przeświadczenie to wynika tendencji do uczłowieczania koni i wymagania od nich takich cech jak – szacunek czy autorytet. Zdaniem etologów takie podejście do koni może czynić więcej szkody niż pożytku. W efekcie w szkoleniu konia – każda próba dominacji ze strony konia staje się uzasadnieniem do zastosowania wobec niego kary, co w efekcie może prowadzić do reakcji unikania, która jest naturalną reakcją wierzchowca na zastosowaną wobec niego agresję.

Dlatego też ISES zaleca by trenerzy, zawodnicy, a także osoby zajmujące się na co dzień końmi nie prezentowali w swoim zachowaniu reakcji agresywnych, gdyż te mogą u koni powodować strach oraz często nieodwracalne w skutkach zmiany w behawiorze manifestujące się unikaniem kontaktu z człowiekiem.

 

Najważniejszy przekaz związany z apelem Międzynarodowego Towarzystwo Nauk Hipiatrycznych (ISES)

  • Ludzkie interakcje z końmi powinny opierać się na zrozumieniu ich naturalnych zachowań oraz uwzględnieniu końskich zdolności poznawczych.
  • Szkolenie konia powinno się odbywać w sposób spokojny, spójny, etyczny, zgodny z teorią uczenia się, a także uwzględniający fizyczne i psychiczne predyspozycje osobnika szkolonego.
  • Pojęcie hierarchii i dominacji, a także przewodnictwa przypisane są do złożonych i dynamicznych interakcji mających miejsce w stadzie/grupie społecznej.
  • Główny rodzajem uległego zachowania koni jest unikanie konfrontacji.
  • Niewłaściwym jest przekonanie, że człowiek zajmujący się treningiem koni musi znajdować się w hierarchii na pozycji ‚alfa’. Takie postępowanie może mieć negatywny wpływ na możliwości konia i doprowadzić do zachowań mających na celu unikanie. W efekcie zdaniem ekspertów ISES może to  negatywnie przekładać się na wyniki prowadzonego treningu.
  • Opisanie procesu szkolenia i interakcji konia z człowiekiem w kontekście koncepcji dominacji i hierarchii może zagrażać tworzeniu harmonijnemu związku jeźdźca i wierzchowca, a także negatywnie wpływać na dobrostan zwierząt.

 

Podkładka ‚zrelaksuje’ wierzchowca w trakcie treningu

Hiperfleksja w ogniu krytyki wiodącego towarzystwa naukowego

Źródło:

  • Krüger, K., Flauger, B., Farmer, K., Hemelrijk, C. (2014). Movement initiation in groups of feral horses. Behavioural Processes, 103:91-101.
  • Bourjade, M., Thierry, B., Hausberger, M., Petit, O. (2015). Is leadership a reliable concept in animals? An empirical study in the horse. Plos One, 10:e0126344.

 

 

 

13 komentarzy

  1. Cudownie że zaczynają o tym mówić . Zaufanie wypracowane z obu stron i jeźdźca i Wierzchowca to jedyna słuszna droga ku harmonii. Dominacja i agresją wyklucza chęć współpracy i dobrowolne podjęcie nauki .

  2. „Może mieć negatywny wpływ” ale nie musi. Dominacja nie równa się agresji. Moje osobiste doświadczenie jest takie, że ,odkąd stosuję sygnały osobnika dominującego, z końmi pracuje mi się łatwiej i bezpieczniej. Konie są bardziej opanowane, chętniejsze do współpracy, używam teraz zdecydowanie mniej siły opiekując się nimi. Zgadzam się jednak z treścią całego artykułu. Nadużywanie pozycji alfa jest szkodliwe tak jak szkodliwe jest źle pojęte partnerstwo.

  3. ja bym tam tego partnerstwa nie naduzywała z ogierami kryjącymi np. . Nasz co prawda nie kryje, nie jest zdominowany, ale takie rzeczywiste partnerstwo z 630 kilogramowym osobnikiem o dominującym charakterze- no , nie wiem. Raczej przychylałabym sie do stanowiska Aleksandra Szwed- moze ale nie musi .Co innego agresja w pracy z koniem.

  4. Qń by się uśmiał ,według ekspertów z jakiegoś ISES { co to w ogóle kurwa jet ISES } człowiek pracujący z końmi powinien być im podległy .

  5. Nie chodzi chyba o podleglość tylko traktowanie konia tak żeby zrozumiał czego wymaga człowiek bez stosowania agresywnego traktowania na rzecz znajomości psychiki i potrzeb koni. Czyli wysilić swój intelekt jak być mądrzejszym 😊Wychowanie bezstresowe nie sprawdza się nawet w wychowaniu dzieci 😎

  6. Człowiek jest mądrzejszy od konia, płaci za niego, decyduje za niego (szczepienia, trening, użytkowanie). Już samo to nie pozwala tu na partnerstwo.
    Mądre szefowanie, z postawieniem na dobro konia, owszem. Ale nigdy koń nie będzie na równi z człowiekiem (a to jest zasada partnerstwa).
    Jeśli koń mi pokazuje, że nie da rady dziś zrobić czegoś (bo np. go boli, jest nie gotowy), to ja mu tego nie każę. Ale w dalszym ciągu, to jest moja decyzja, że tego nie robimy. Nie konia. Będąc mądrym szefem uwzględniam potrzeby konia. Żadna filozofia.

  7. No wreszcie ktoś do tego doszedł…. Ale jeszcze długa droga do zmiany świadomości i wiele koni musi się poświęcić dla ludzkiej głupoty.

  8. Konie chcą współpracować jako łagodne roślinnożerne zwierzęta stadne z silnym instynktem przynależności. Jeśli jest z jakimś problem to wynika to jedynie ze złego wcześniejszego prowadzenia przez człowieka, ze strachu, czy np. jakiś problemów fizycznych. Wystarczy tylko chcieć je zrozumieć np. jak nie trzeba było tego ogiera dominować, a tylko pomóc mu się zrównoważyć. https://youtu.be/edggs6O7C14

  9. Proponuje jeszcze zapytac konie co o tym sadza :))) partnerstwo na zasadzie przewodnika chyba… Partnerstwo jako „rownouprawnienie” to nawet w relacji człowiek-pies nie wystepuje.

Leave A Reply